Nie gloryfikujmy kobiet, które rodziły siłami natury. W niczym nie są lepsze od kobiet rodzących poprzez cięcie. Nie czyni ich to superbohaterkami! Nie daje im to magicznych mocy - jak to napisała jakaś dziewczyna na jednym z funpage'ów. Poród naturalny nie sprawia że są lepszymi matkami, lepszymi kobietami czy żonami. Poród to poród bez względu w jaki sposób dziecko przyszło na świat. Czemu kobiety rodzące poprzez cięcie są sprowadzane do gorszej kategorii matek? Uważa się, że nie wiedzą co to poród? CC nie jest niczym łatwym, nie jest porodem takim hop siup - wielokrotnie jest poprzedzony wielogodzinnym cierpieniem i od porodu naturalnego różni się tylko finiszem. Jakoś nie mówi się o tym, że cesarka to poważna operacja, która na zawsze zmienia ciało kobiety; operacja po której dłużej dochodzi sie do siebie. Dwa razy rodziłam przez CC czy to czyni mnie gorszą kobietą? Natura obdarzyła mnie taką budową, że poród naturalny nie byłby bezpieczny dla moich dzieci. Drogie mamy rodzące naturalnie nie oceniajcie innych kobiet. To, że wam się udało - super; my rodziłyśmy inaczej - też super! I wy i my jesteśmy mamami i to się liczy.
Pierwszą ciążę naszpikowana farmakologią, przeleżałam bite 16 tygodni. Były to najdłuższe tygodnie w moim życiu; pełne strachu i niepewności o małego człowieka. Zakończone długo przed czasem. Mimo kg leków, domowego więzienia i pokłutych rąk jestem wdzięczna lekarzom za wszystko. Mam żal tylko o jedno - czemu nikt nie powiedział, że ta cała terapia owszem pomaga dziecku ale ma też duże skutki uboczne. Nikt nie poinformował, że po porodzie trzeba zgłosić się do neurologa, rehabilitanta, że tak bardzo istotne dla rozwoju jest to zwyczajne bujanie podczas ciąży. W sumie mogliśmy dać działać naturze ale nie miałabym wtedy super chłopaka; dzielnego przedszkolaka, który w błyskawicznym tempie nadrabia wszystkie braki. Nie byłby tym, kim jest teraz gdyby nie miesiące naszej pracy, godziny rehabilitacji; walki z nim, jego niemowlęcym buntem, późniejszymi słabościami i ze sobą aby się nie poddać ale i nie zatracić w dążeniu do doskonałości. Przyjęliśmy żelazną zasadę - nie porównuje y go z żadnym rówieśnikiem. Teraz jest pływakiem jednej z Warszawskich drużyn, genialnie liczy, szybko uczy się języków ma świetną pamięć. Warto było.