Sześć dni temu minęły trzy miesiące od porodu. Moje ciało dalej wygląda jak opakowanie na arbuza, dalej chodzę w ciążowych spodniach, ale zrobiłam krok do przodu. Przed rozpoczęciem treningów porobiłam badania - wymysł trenera bo przecież ja czuję się względnie dobrze. Zrobiłam morfologię z biochemią i tu zdziwienie. Odżywiam się zdrowo, z zasady się ruszam (spacery z Małym i z psem) itp a tu okazuje się, że mam dużo za wysoki cholesterol!! Ja? Jak to. Mój mąż odżywia się gorzej ode mnie. Tzn je to co ja ale częściej grzeszy chipsami, batonami, pije colę i piwo a wyniki ma o wiele wiele lepsze ode mnie!! Kto mi powie jakim cudem?
Wracając do badań.. Dziś byłam u kardiologa mam skierowanie na dalsze badania - fakt szybko się męczę, ale zrzucam to na garb nadmiernych kilogramów w końcu ciągle jest mnie +10 więc to pewnie to; ale jest jeszcze jedna myśl, że może odzywa się genetyka? Hmm sprawdzimy.
Jestem podwójną mamą ale czasem mam ochotę gdzieś wyjść. Raczej nie są to wyjścia super odstresowujące tzn są ale nie do końca. Ilekroć zdąrzę oddalić się od domu i zamówić kawę wiem, że mogę spodziewać się ciągłych telefonów. Ale nie tych z sygnałami zazdrości czy coś w tym stylu oo niee. Odbieram telefony w stylu: o której ma teraz jeść? Hmm jak zawsze co cztery godziny; więc skoro jadł o 10 to o 14. Ok. Kolejny telefon: w co go ubrać? Oo i tu zaczynają się schody. Jednak już się wyspryciłam nauczona pierwszym dzieckiem i opracowałam system. Po pierwsze ciuchy dzieciaków ułożone są tematycznie po drugie, w przypadku młodszego, mówię do męża kodem :) Tak bardzo to ukróciło rozmowy na temat ubioru. I tak zamiast mówić załóż mu pajaca - mówię załóż mu to z nogami i rękawami. Zamiast body - to bez nóg z rękawkiem; zamiast śpiochy - nogi zapinane na ramionach. Wierzcie mi, że działa!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz