Tak wiem... Zniknęłam na bardzo długo. Nie będę się tłumaczyć - zwyczajnie przytłoczyła mnie rzeczywistość i szarość dnia. Każdy dzień zlał mi się w jeden - w nocy kilka pobudek, wczesna pobudka rano, odprowadzenie starszego do szkoły; zakupy, drzemka, obiad, zabawa, odebranie starszego, kolacja, kąpiel, spanie i tak w kółko. Nie zapeszając od paru tygodniu trochę się normuje. Pobudka w nocy jedna a poranna ok 8ej. Jest ok.Wracam do żywych i Was zapraszam do dalszej drogi.
Co u mnie ze zmian? Dużo. Przede wszystkim "dzięki" naszym wykształconym lekarzom zostałam wykluczona z jakiejkolwiek aktywności fizycznej - no może za wyjątkiem spacerów; ale cóż.. przełknęłam parę lat temu zakaz jazdy konnej przełknę i to..
Dla zabicia czasu zaczęłam realizować to co rozpoczęłam 6 lat temu. Będę wspomagać sensorykę dzieci.. ale o tym po kolei :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz